Pierwsza zagraniczna wycieczka
szkolna z Poręby do Włoch
W dniach od 7 do 13 maja grupa uczniów Zespołu Placówek Oświatowych w
Porębie wraz z grupą dorosłych uczestników w większości parafian z
Poręby, na czele z księdzem wikarym Marcinem Kaczyńskim, wybrała się w
daleką podróż za granicę. Zapisano w ten sposób ważną kartę w historii
porębskiej szkoły. Udało się po raz pierwszy zorganizować 7 - dniową
wycieczkę zagraniczną. Inicjatorem i kierownikiem wycieczki był
nauczyciel muzyki Pan Michał Sitek. Przedstawiciele klas od IV szkoły
podstawowej do III klasy gimnazjum wraz z opiekunami, p. Agnieszką
Lenkiewicz i p. Katarzyną Kielisiak oraz p. Michałem Sitkiem wyruszyli w
długą drogę, 7 maja tuż po północy.
Pierwszy dzień upłynął nam prawie w całości w autokarze, z krótkimi
postojami na rozprostowanie kości. Na miejsce, na granicę
austriacko-włoską dotarliśmy ok. 17.30. Już same widoki zza szyb
autokaru robiły wrażenie, np. przejazd przez Alpy w Austrii, a
najpiękniejsze było dopiero przed nami.
Wszyscy pierwszego wieczora, mimo zmęczenia podróżą, po smacznej we
włoskim stylu podanej obiadokolacji, wybraliśmy się na spacer po
malowniczym miasteczku Tarvisio (ośrodek narciarski w sezonie zimowym),
leżącym w Alpach Julijskich.
Kolejnego dnia wyruszyliśmy w dalszą drogę do Wenecji nad Morze
Adriatyckie. Z kontynentalnej części miasta przedostaliśmy się promem do
starej części Wenecji. Panorama miasta, która się przed nami ukazała w
piękną słoneczną pogodę, zrobiła duże wrażenie na wszystkich. Cały
niemal dzień spędziliśmy na zwiedzaniu Wenecji. Na koniec dnia
nadciągnęła ulewa, ale zdążyliśmy dotrzeć do autobusu. Niektórzy już w
Wenecji zakupili pamiątki i upominki dla swoich bliskich. Znalazła się
też chwila na wizytę we włoskiej pizzerii i na degustację prawdziwej
włoskiej pizzy. Plac i Bazylika św. Marka, Kanał Grande, Pałac Dożów i
wiele innych miejsc i obiektów, wszystkim zapadną na długo w pamięci.
Pełni wrażeń z pobytu w jednym z najsłynniejszych miast Włoch, udaliśmy
się na nocleg nad Adriatyk, do kurortu leżącego na tzw., Lido, czyli na
mierzei weneckiej, do Lido di Jesolo. Pobyt nad morzem okazał się
świetną okazją do pospacerowania po brzegu Adriatyku, z możliwością
zamoczenia stóp i sprawdzenia temperatury wody. Mimo zamglonego
horyzontu spodobał się nam wieczór nad morzem, a niektórzy chłopcy wraz
z p. Michałem na wzór innych turystów i mieszkańców, urządzili sobie
wieczorny jogging nad Adriatykiem.
W środę rano wyruszyliśmy w dwudniową podróż po Rzymie. Był to
najbardziej aktywny punkt w planie całej wycieczki. Wszyscy musieliśmy
wykazać się ogromnymi pokładami sił i cierpliwości. Już sam przejazd
rzymską komunikacją miejską, w tym metrem, był dla nas nie lada
wyzwaniem. Mimo to poradziliśmy sobie wszyscy wyśmienicie, dopingowani
przez panią pilot wycieczki, p. Agnieszkę, która mimo filigranowej
postury, ale z silnym charakterem, umiała nas wszystkich całych i
zdrowych, bez dotykowych kłopotów, przetransportować w wyznaczone
miejsce, do najstarszej części miasta.
Pierwszy dzień w Rzymie spędziliśmy na spacerze po barokowej części
miasta. Otaczał nas ogrom turystów, a dodatkowo dowiedzieliśmy się o
meczu finałowym włoskiej ligi piłki nożnej, więc kibiców było bardzo
wielu na ulicach miasta. Fontanna di Trevi, Schody Hiszpańskie, Fontanna
Czterech Rzek na Placu Navona to tylko nieliczne obiekty, które zapadły
nam tego dnia w pamięci. Udało się nam także wejść, mimo późnej pory, do
jednego z najstarszych zabytków miasta, do Panteonu. To starożytna
świątynia ku czci wszystkich bogów, wybudowana w I w p.n.e.. Od VII w.
zaadaptowana przez kościół katolicki jako kościół pw. Najświętszej Marii
Panny od Męczenników. Przepiękna kopuła z jedynym w całej budowli
otworem o średnicy 7,9 m, przez który wpada światło dzienne, a także
woda deszczowa w pochmurne dni, robi na zwiedzających kolosalne
wrażenie. Pochowany tam jest Rafael Santi jeden z najsłynniejszych
twórców renesansu włoskiego oraz królowa Małgorzata, na której cześć
powstała w Neapolu najsłynniejsza pizza margherita.
W czwartek z samego rana wyruszyliśmy na wycieczkę po Watykanie i po
Rzymie antycznym. Pobyt na Placu św. Piotra, wizyta w Bazylice św.
Piotra z możliwością osobistej modlitwy przed grobem naszego papieża,
Św. Jana Pawła II to były wielkie emocje dla nas wszystkich.
Z Watykanu przejechaliśmy autobusem miejskim, obserwując styl jazdy
włoskich kierowców, do Rzymu antycznego. Przez Plac Wenecki z Ołtarzem
Ojczyzny dotarliśmy do kolejnego punktu dnia – do Palatynu, jednego z 7
wzgórz starożytnego miasta. Następnie mogliśmy pospacerować i zobaczyć
na własne oczy Forum Romanum, czyli najważniejszy i centralny plac w
Rzymie starożytnym, a następnie wejść do Koloseum, miejsca naznaczonego
krwią i cierpieniem. Oczami wyobraźni można było zobaczyć amfiteatr
wypełniony tysiącami widzów i walczących na śmierć i życie gladiatorów,
czyli ulubioną rozrywkę mieszkańców Rzymu antycznego. Dla wielu z nas
były to niezapomniane chwile, zwłaszcza dla znających chociaż trochę
historię miasta.
Po południu następnym bardzo ważnym elementem dnia był udział w mszy
św., odprawionej przez naszego wikarego księdza Marcina w Bazylice pw.
Św. Jana Chrzciciela i Św. Jana Ewangelisty na Lateranie. Świątynia ta
jest uważana za Matkę i Głowę wszystkich Kościołów Rzymu i świata.
Wszyscy uczniowie i pozostali uczestnicy mieli poczucie wielkiej chwili.
Kilku z naszych uczniów asystowało podczas liturgii. Mimo tak aktywnego
dnia, ogromu zmęczenia, wszyscy w dobrych humorach wróciliśmy na nocleg.
Kolejny dzień był równie bogaty w przeżycia, co minione dni. Przed
południem dojechaliśmy do miasteczka Cassino położonego u podnóża góry,
która była naszym celem. Wjazd autokarem drogą pełną serpentyn na
wysokość 519 m. n.p.m. dla wielu z nas był wielkim wyzwaniem. Mimo
wszystko dzielnie znieśliśmy zarówno wjazd jak i zjazd z Monte Cassino.
Pobyt na wzgórzu rozpoczęliśmy od zwiedzania zabudowań opactwa
benedyktynów, najstarszego zakonu w kościele katolickim. Potem udaliśmy
się na cmentarz polskich żołnierzy pochowanych u podnóża góry, a
poległych w trakcie bitwy w maju 1944 roku. Był to dla nas ważny akcent
w ramach obchodzonych przez Polaków oraz naszą szkolną społeczność
obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Tego dnia
właśnie 8 maja przypadła kolejna rocznica początku ostatniej fazy bitwy
o Monte Cassino, w trakcie której to właśnie polskim żołnierzom II
Korpusu Polskiego od dowództwem gen. Władysława Andersa udało się jako
pierwszym zdobyć górę i wbić polska flagę na jej szczycie. Ksiądz Marcin
odprawił na cmentarzu mszę polową w intencji Polski i Polaków, a
następnie zapaliliśmy znicz na grobie gen. Wł. Andersa oddając jemu i
jego żołnierzom hołd. Po tych podniosłych i wzruszających chwilach
wyruszyliśmy w dalszą drogę tym razem do Pizy.
Po kilku godzinach jazdy wreszcie dotarliśmy do Toskanii, na wybrzeże M.
Śródziemnego. Plac Cudów z najbardziej znaną na świecie Krzywą Wieżą i
inne obiekty na nim stojące zafascynowały nas swoim pięknem i historią.
W sobotę rano wyruszyliśmy już w drogę powrotną do Polski, z przerwą na
zwiedzanie Padwy. Jedno z najstarszych i najsłynniejszych miast włoskich
bardzo nam się spodobało. Wizyta w Papieskiej Bazylice Św. Antoniego, w
której znajduje się jego grób oraz Kaplica Św. Relikwii okazała się dla
nas ważnym punktem wycieczki. Po zwiedzaniu bazyliki mieliśmy czas na
zakupienie ostatnich pamiątek z Włoch, a potem ruszyć w kierunku
Wenecji, ku granicy włosko-austriackiej ponownie przez przepiękne Alpy
Julijskie.
Mimo cudownych wrażeń i smutnej świadomości, że wycieczka się kończy, to
myślę, że wielu spośród nas było w radosnych nastrojach, na myśl o
powrocie po tygodniu do domu, do najbliższych. Późnym wieczorem
dotarliśmy tuż za granicę Austrii na nocleg w Czechach. Ostatnia noc
poza domem i poranek był dla wszystkich wyczekiwaniem na powrót do domu.
Kiedy po kilku godzinach od wyjazdu z Czech przekroczyliśmy granicę,
wszyscy brawami i okrzykami witali Polskę.
Podsumowując wycieczkę można śmiało stwierdzić, że była wielkim
wydarzeniem w naszym życiu, może dla niektórych uczestników, jedyną
podróżą za granicę w życiu. Sama droga autobusem do Włoch była
wyzwaniem, a pobyt w tym przepięknym państwie, dla niektórych pierwszym
tak dalekim wyjazdem z domu, okazał się niesamowitym przeżyciem. Mimo
drobnych trudności zdrowotnych, wszyscy pełni wrażeń i przygód
wróciliśmy wieczorem w niedzielę, na miejsce do Poręby. Na wszystkich
oczekiwali rodzice lub bliscy, aby po tygodniowej rozłące przywitać nas
w domu. Miejmy nadzieję, że ta nowa tradycja szkolna, w postaci wyjazdów
zagranicznych, została rozpoczęta.